

Ciasto z porzeczkami
Jak dla mnie - wyjątkowe. Słodko-kwaśne, świeże, pachnące latem.
Nie wiem, gdzie znalazłam ten przepis, ale zakochałam się od pierwszego kęsa. Bardzo lubię takie połączenie słodyczy i kwaskowatości. A że okno na czerwoną porzeczkę jest dość krótkie, to ciasto pojawia się na moim stole tylko raz, dwa razy roku. Tym bardziej za każdym razem się na nie cieszę!
Porzeczki, obok truskawek, są dla mnie smakiem lata – to właśnie ciasto i soki, których staram się przygotować jak najwięcej, żeby później, jesienią i zimą, móc przywołać te słoneczne chwile, smaki i zapachy lata.
Nie wiem, co bardziej mi wtedy pomaga – sam sok, czy jego smak i zapach, i wspomnienia, które ze sobą niosą😊
Warto zapamiętać:
-
Składniki na ciasto w tortownicy 23 cm (wychodzi ok. 3-4 cm wysokości)
-
Uwaga na kroki w przepisie - ja za każdym razem się mylę, co z czym połączyć :)
Składniki:
Spód:
-
250 g mąki
-
125 g masła
-
65 g cukru
-
1 jajko
-
Szczypta soli
-
1 łyżka mleka
Masa porzeczkowa:
-
Między 200 g a 500 g porzeczki ( w zależności od tego, jak owocowe i kwaśne chcemy ciasto)
-
1 garść mielonych lub siekanych orzechów laskowych
-
4 jajka
-
200 g cukru
-
125 g mielonych migdałów
-
1 paczka cukru waniliowego

Mój sposób:
Najpierw zagniatam ciasto na spód – łączę wszystkie składniki, szybko zagniatam ciasto i wkładam do lodówki.
Masa:
W jednej misce ubijam „na biało” żółtka z 1 łyżką cukru (czyli robię kogiel-mogiel). Szybko odstawiam miskę na bok, żeby go nie zjeść, i biorę drugą miskę, w której ubijam białko na sztywną pianę, dodając powoli pozostały cukier i cukier waniliowy. Do sztywnej masy białkowej dodaję mielone migdały.
Biorę ponownie miskę z ubitymi żółtkami i dodaję do niej 2/3 masy białkowej, a potem porzeczki. Mieszam delikatnie, aż wszytko się ładnie połączy.
Wyjmuję kruche ciasto z lodówki, rozwałkowuję i rozkładam w tortownicy.
Na spód wysypuję mielone lub siekane orzechy laskowe, na to wylewam masę porzeczkową. Na wierzchu rozkładam pozostałą masę białkową.
Całość piekę przez ok. 1 godzinę w piekarniku rozgrzanym do 190 stopni (grzałka góra-dół) lub 50-55 minut w 180 stopni w piekarniku z termoobiegiem.
Na marginesie:
Jeśli dodamy 500 g porzeczek, to wyjdzie nam ciasto w formacie - porzeczki lekko oblepione ciastem - dość kwaśne. Jeśli ktoś nie lubi aż takiej kwaskowatości, warto dodać mniej owoców. Na zdjęciu ciasto z mniejszą ilością porzeczek, bo miałam gości, którzy wolą słodsze ciasta. Dla siebie dodałabym całe pół kilo :)